Tak, kochani. Lisy gryzą mocno, ale tylko wtedy, gdy się zdenerwują.

To może ja zacznę od stwierdzenia, że moim zdaniem opowiadanie o każdej tematyce może być dobre. Jak to zwykle w przyrodzie bywa, mechanizm ten działa w obie strony. Nie jestem tu po to, by zwalczać tych, których historie leżą po tej drugiej. Moim zadaniem jest wskazywanie twórcom właściwej drogi. Muszę jednak przestrzec każdego śmiałka, który odważy się poddać się mojej ocenie, że nie będę miała litości. Jeśli jakieś opowiadanie uznam za warte mojej uwagi, nie szczędzę komplementów autorowi. Jeżeli jednak u któregoś z "dzieł" stwierdzę badziewność, potrafię zrobić się naprawdę wredna. Nie ponoszę odpowiedzialności za przepłakane noce, żyletki i takie tam...

Co się dla mnie liczy? Przede wszystkim WARTOŚĆ LITERACKA.

Są opowiadania, które mają jej więcej, są i takie, które mają jej mniej. Sama logika historii i spójność wydarzeń naprawdę nie wystarczą, by zajść daleko. Liczy się to magiczne "coś", co sprawi, że nie będę mogła oderwać się od ekranu, śledząc z zapartym tchem losy bohaterów. W samych postaciach cenię z kolei ich barwność. Nie muszą być koniecznie naturalni, pod warunkiem, że nie okażą się sztuczni, czy - zgrozo! - wyidealizowani. Zwłaszcza słodziutkim pseudobohatereczkom, które to niby takie piękne i delikatne, a przeciętnego draba rozmiarów dorosłego goryla jednym palcem potrafią powalić (bez złamania paznokcia), mówię stanowcze "nie". Inną sprawą jest oryginalność. Opowiadanie musi być niepowtarzalne, winno zapadać w pamięć nie jako jedno z wielu, ale jako jedyne w swoim rodzaju. Styl również jest ważny, bowiem to on w dużej mierze wpływa na sposób, w jaki odbieram całość. Nawet jeśli sama fabuła okaże się nieziemsko ciekawa, kiepski sposób wypowiedzi może zburzyć wszystko. Opisy. Piszcie opisy. Nie tylko dialogi. Błędy ortograficzne i interpunkcyjne ścigam z kolei z zaciekłością godną łowcy-mściciela. Nieważne jest przy tym, w jakim języku piszesz, masz to robić poprawnie.

Co do moich osobistych preferencji, zaznaczę, że przeczytać i przychylnie ocenić mogę wszystko, byleby miało ręce i nogi. Najchętniej zajmę się fantastyką (choć elfy i krasnoludy proszę w miarę możliwości kierować do innej oceniającej) oraz wszelakimi historiami o wojnie. Opowiadanie rodzajowe również strawię, ale tylko wtedy, gdy Autor naprawdę będzie wiedział, o czym pisać, a w dziele jego zauważę logiczny ciąg wydarzeń. Wszelkich telenoweli nie toleruję. Dodam jeszcze, że jeśli już decydujesz się tworzyć coś, czego akcja toczy się w realnym świecie, wszelka niewiedza z dziedziny geografii będzie dla Ciebie wyrokiem.

Jeśli chodzi o szablon, nie omieszkam się wspomnieć, iż pełni dla mnie rolę drugoplanową, choć to nie znaczy, że jest czymś nieważnym. Liczy się dla mnie przede wszystkim estetyka wykonania. Mile widziana będzie również własna twórczość, niezależnie od tego, czy w formie własnoręcznie wykonanych obrazków, czy dodatków do opowiadania. Jestem uczulona na kradzież grafiki z wszelkich internetowych galerii. Wbrew powszechnie panującej opinii, taki na przykład deviantART to nie zlepek anonimowych twórców, którzy dzieła swoje ładują tam na użytek blogerów, ale miejsce, gdzie każda grafika chroniona jest prawami autorskimi. Miło więc, gdyby na blogu oprócz informacji "obrazek pochodzi z dA", znalazł się też przynajmniej pseudonim autora (zgody twórcy już nawet nie wymagam, bo dla większości blogerów uzyskanie takowej graniczy z niemożliwością).

Czy o czymś zapomniałam wspomnieć? Chyba nie.

To jak, zgłaszasz się? Jeśli tak, to pamiętaj, że czynisz to na własną odpowiedzialność...


Obrazek jest autorstwa mojego. Nie kopiować!



Zgubiłeś się? *klik*